Ewidentnie Twoja opinia o filologii polskiej nie wpisuje się w stereotypowe postrzeganie tego kierunku i perspektyw po jego ukończeniu.
Mam wrażenie, że to nie wina polonistyki, tylko trochę zamkniętych głów Polaków, że kojarzą te studia tylko z takim zawodami, jak nauczyciel czy korektor. Chociaż myślę, że częściej tak patrzy się na to w mniejszych miastach, a nie na przykład w Łodzi. Tu jest inaczej. Z drugiej strony muszę przyznać, że w sumie też bym chciał przez jakiś czas pracować jako nauczyciel. Teraz udzielam sporo korepetycji, przygotowuję uczniów do różnych egzaminów i to mi się podoba. Może kiedyś sam zostanę nauczycielem, więc ostatecznie nie ma chyba niczego złego w stereotypowym postrzeganiu moich studiów.
Jak wspominasz czas spędzony na Wydziale Filologicznym?
Najlepsze wspomnienia to po prostu te zajęcia, na które chciało się chodzić, na które czekałem od rana i na które nie wyobrażałem się spóźnić. Mam tutaj w głowie zwłaszcza wykłady oraz konwersatoria dotyczące literaturoznawstwa, ale także ćwiczenia, na których omawialiśmy przeczytane lektury. Miałem poza tym świetną, zaangażowaną w zajęcia grupę i super nam się rozmawiało. Chociaż jak przypominam sobie pierwsze lata studiów, to te dyskusje były trochę nieporadne (śmiech). Dobrze wspominam też przesiadywanie w bibliotece, zarówno tej wydziałowej, jak i uniwersyteckiej. Były też wartościowe rozmowy z wykładowcami i seminaria. Naprawdę te lata mi się podobały, może z wyjątkiem pierwszego roku. On był takim wdrożeniem i zajęcia wprowadzające mało miały wspólnego z filologią. Potem było już tylko lepiej.
Masz jakieś rady dla przyszłych polonistów? Zwłaszcza w perspektywie trudów związanych z pierwszym rokiem na uniwersytecie.
Na pewno chciałbym przekazać im, żeby od początku angażowali się w jakieś koła naukowe. Nie trzeba być do tego jakimś znawcą tematu. Wszystkiego można się nauczyć. Nie należy bać się działania z własnej inicjatywy, czego ja się zawsze trochę obawiałem czy wstydziłem. Warto czytać lektury i przygotowywać się na zajęcia, bo te studia są naprawdę bez sensu, jeśli się tego nie robi. Chodzi o to, żeby się zaangażować, a nie przychodzić na Wydział tylko dla jakiegoś papierka. W ogóle myślę, że należy się wyzbyć negatywnego podejścia do humanistyki. Ja sam czułem strach przed tym, co czeka mnie po studiach. Ale to nie jest tak, że „nie da się żyć”, będąc humanistą. Po filologii polskiej są najróżniejsze perspektywy. Można być na przykład glottodydaktykiem. Nawet patrząc na obecną sytuację, poloniści, jako tacy tłumacze z języka na inny język czy pośrednicy między różnymi kulturami, są nam dzisiaj bardzo potrzebni.
Rozmowę przeprowadzono w marcu 2022 roku.