Czy dziś jest łatwiej tworzyć filmy?
Wydaje mi się, że teraz pod pewnymi względami sztuka filmowa czy w ogóle robienie filmów bardzo się zdemokratyzowały. Dzisiaj można zrobić niewiarygodnie dobry technicznie film przy pomocy średniej klasy smartfona. Dla początkujących filmowców nie ma już takich wyzwań finansowych. Obecnie jedyną przeszkodą jest wyobraźnia. Serwisy streamingowe dają możliwość szybkiego debiutu.
Wiele osób, z którymi rozmawiałam o planowanym wywiadzie z Tobą, prosiło mnie o to, żebym obowiązkowo zapytała Cię, jak wygląda proces przekazywania filmu na platformę streamingową. Czy są jakieś warunki, które trzeba najpierw spełnić, żeby w ogóle taka platforma chciała przyjąć nasz film?
Jak zawsze najważniejszy jest pomysł. Musi być fajny i – co ważne – mieścić się w profilu, swoistym DNA nadawcy. Później następuje proces rozwoju scenariusza (tzw. development literacki), projektowanie budżetu etc. I jeśli wszystko się spina i wypełnia założenia platformy, projekt zostaje skierowany do produkcji. Brzmi to standardowo i nudno, ale tak właśnie się odbywa. W tym wypadku kryteria produkcyjne wydają się nad wyraz przejrzyste i jasne. Uwierz, nie zawsze tak bywa w pracy filmowca.
To Ty zgłaszasz swój film czy platforma streamingowa sama kontaktuje się z Tobą?
Dzieje się to bardzo różnie. Do mnie na przykład zgłosiła się nie platforma, a bardzo zaradna i pozytywnie uparta producentka, Magda Szwedkowicz, która miała marzenie, żeby zrobić „Znachora”, głównie z powodów osobistych. Tym mnie też przekonała na pierwszej rozmowie. To ona mnie znalazła i zatrudniła. Netflix oczywiście cały proces nadzorował z pozycji nadawcy.
Jakie masz plany na przyszłość? Może są jeszcze jakieś inne pomysły, które zawsze chciałeś zrealizować, ale nigdy nie było okazji?
Cała szuflada [śmiech]! Ale nie chciałbym o tych planach tutaj mówić, dlatego że właśnie takimi opowieściami o mających powstać wspaniałych filmach jest wybrukowane piekło niespełnionych.
Rozmowę przeprowadzono w październiku 2023 roku.