Najczęściej wyszukiwane:

Uważność, natchnienie i rzemiosło | Drugi wykład Michała Witkowskiego

Kwietniowe spotkanie z Michałem Witkowskim było kolejnym etapem literackiej podróży przez proces twórczy – tym razem skupionej wokół trzech kluczowych pojęć: uważności, natchnienia i rzemiosła. Wykład, moderowany przez prof. Agnieszkę Izdebską, przyciągnął słuchaczy zainteresowanych nie tylko samą literaturą, ale przede wszystkim jej „zapleczem” i tym, co dzieje się zanim powstanie tekst.

Opublikowano: 16 kwietnia 2026

Literatura między boskością a grzechem

Już na początku spotkania Witkowski zaproponował przewrotną, lecz niezwykle sugestywną metaforę pisania jako aktu balansującego między boskością a herezją. Twórca – niczym demiurg – powołuje do życia własne światy, jednocześnie zmagając się z pytaniem, czy nie przekracza granicy zarezerwowanej dla Boga.

Kto wie, czy w piekle jest specjalny kocioł dla tych, którzy tworzyli wbrew monopolowi Boga własne, alternatywne światy?

– pytał Michał Witkowski.

Jak podkreślał autor, to napięcie nie jest niczym nowym – obecne było już w literaturze antycznej, gdzie twórcy prosili bóstwa o natchnienie.

prof. Agnieszka Izdebska i Michał Witkowski

Natchnienie – początek wszystkiego

Witkowski odrzucał romantyczne klisze, proponując jednocześnie ich zaskakująco aktualną reinterpretację. Natchnienie, zdaniem pisarza, to moment, w którym tekst zaczyna „pisać się sam” – kiedy pojawia się rytm, melodia języka, pierwsze zdanie, które niesie dalej całą opowieść. Co ważne, nie dotyczy ono tematu, lecz właśnie języka i struktury wypowiedzi.

To jest to zgoda bóstwa na twoje pisanie bądź jego niezgoda. Jeśli taką zgodę uzyskaliśmy, jeśli dzieło pisze się łatwo, to znaczy, że że Bóg tak chciał. A jeśli piszemy na siłę, co często się zdarza wszystkim pisarzom, włącznie ze mną, to wtedy jest to grzech i powinniśmy to wyrzucić. A mniej wzniośle – natchnienie to pomysł lub idea powstała pod wpływem impulsu. Zachęcająca do pracy

– dodał twórca.

Autor podkreślał, że w przypadku prozy natchnienie nie musi towarzyszyć całemu procesowi pisania – wystarczy na początku. To ono nadaje kierunek i dynamikę, które później mogą być podtrzymywane przez rzemiosło. Teksty powstające wyłącznie z obowiązku czy kalkulacji są, jego zdaniem, skazane na porażkę. Sam przyznał, że wielokrotnie rezygnował z projektów, które wynikały z czysto zawodowych pobudek, a nie z autentycznej potrzeby twórczej.

uczestnicy

Uważność jako droga do inspiracji

Jeśli natchnienie jest czymś, co „przychodzi”, to uważność jest sposobem, by je przywołać.

Witkowski opisywał ją jako szczególny stan otwartości na rzeczywistość – zdolność dostrzegania jej teatralności, fikcyjności, potencjału narracyjnego. Najłatwiej osiągnąć ją poprzez wyjście z codzienności: podróż, zmianę otoczenia, odcięcie się od obowiązków.

Uważność najlepiej włącza się wtedy, kiedy gdzieś się wyjeżdża. Bierze się tylko bieliznę, szczoteczkę do zębów i kupę kasy. Odkleja się od wszelkich codziennych potrzeb praktycznych. Nie odbiera się telefonów, nie ma się żadnych rachunków na głowie, tylko po prostu się wsiada w jakikolwiek pociąg i gdzieś jedzie. I cały czas patrzy się na rzeczywistość, jak na prozę

– tłumaczył pisarz.

W jednym z przykładów przywołał własne doświadczenie przypadkowego wyjazdu do uzdrowiska, gdzie banalna scena – dwie starsze kobiety tańczące na pustym parkiecie – nagle zyskała wymiar niemal literacki. To właśnie taka uważność, połączona z czytaniem i zapisywaniem obserwacji, może stopniowo prowadzić do pojawienia się natchnienia. Nie jest to jednak proces natychmiastowy – wymaga cierpliwości i zgody na brak efektów.

Witkowski

Rzemiosło – konieczne, ale niewystarczające

Trzecim elementem układanki jest rzemiosło, które – jak podkreślał Witkowski – pojawia się dopiero na późniejszym etapie pracy. To ono pozwala uporządkować tekst, zbudować napięcie, zaplanować strukturę, zdecydować, co ujawnić, a co ukryć.

Jednocześnie autor wyraźnie zaznaczył, że samo rzemiosło nie wystarczy. Pisanie oparte wyłącznie na technice, bez impulsu twórczego, pozostaje martwe – poprawne, ale pozbawione energii.

Natchnienie. Uważność. Rzemiosło. No odpowiedź jest jasna – wszystko musi być razem. Kiedy się już zaczęło pisać tę książkę, ma się wspaniały rytm, ale nie umie się na przykład budować akcji. I co wtedy? To jak wsiąść do samochodu nie umiejąc prowadzić. To jest rzemiosło. Ono jest potrzebne, żeby żeby zrobić sobie porządnego drafta

– uzupełniał Witkowski.

książka

Inspiracje i własny materiał

Ważnym wątkiem wykładu była również kwestia inspiracji. Witkowski otwarcie mówił o czerpaniu z innych twórców – podkreślając jednak, że kluczowe jest „zgapianie z dobrych rzeczy” i przetwarzanie ich przez własne doświadczenie.

Największym zagrożeniem jest, jego zdaniem, tworzenie „literatury z literatury” – tekstów opartych wyłącznie na cudzych wyobrażeniach, bez zakorzenienia w realnym doświadczeniu.

Dlatego tak istotny jest materiał autobiograficzny – nawet jeśli później zostaje przekształcony. To on nadaje tekstowi autentyczność i „gęstość”, której nie da się osiągnąć wyłącznie poprzez inspiracje.

Co dalej?

Przed nami ostatnie spotkanie w ramach tegorocznych „Łódzkich Wykładów z Poetyki”, które odbędzie się 13 maja o godzinie 17:00 w auli A1 Wydziału Filologicznego UŁ. Tradycyjnie po wykładzie przewidziano czas na pytania i rozmowę z autorem. Wstęp wolny.

Materiały opracowane przez Biuro Promocji i Komunikacji Wydziału Filologicznego UŁ.

Opublikowano: Angelina Kusowska

ul. Pomorska 171/173
90-236 Łódź

kontakt@filologia.uni.lodz.pl
tel: 42/665 51 06
fax: 42/665 52 54

Funduszepleu
Projekt Multiportalu UŁ współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej w ramach konkursu NCBR