Spotkanie rozpoczęło się od odśpiewania reżyserowi „Sto lat” z okazji jego urodzin, a następnie od szczerego wyznania:
Dopóki robię film, najważniejszy jest dla mnie aktor, ale od momentu jego skończenia, najważniejszy jest dla mnie widz.
Koterski pozostał wierny tym słowom przez całe spotkanie, które miało formę otwartej rozmowy z widzami. Przez blisko 90 minut odpowiadał wyłącznie na pytania studentów. Uczestnicy spotkania dopytywali o kulisy powstawania filmów, relacje z aktorami, tajniki pisania dialogów oraz źródła inspiracji stojące za postacią Adasia Miauczyńskiego. Atmosfera była niezwykle żywa i swobodna. Reżyser otwarcie dzielił się doświadczeniami, opowiadał liczne anegdoty i przybliżał swój proces twórczy, nierozerwalnie związany z własną biografią. Nie zabrakło również refleksji o odwadze w realizowaniu marzeń.
Jeżeli robicie swoje, jeżeli jesteście wierni swoim marzeniom, to wszystkie przeciwności są po coś!
– podkreślił na zakończenie spotkania.
Finał wydarzenia miał muzyczny charakter. Koterski opowiedział o swojej nowej pasji:
W wieku 77 lat naszło mnie na śpiewanie. Mało tego, wciągnąłem w to żonę. Nabyliśmy zestaw karaoke, poszliśmy na lekcję śpiewu i zaczęliśmy występować.
Chwilę później wraz z żoną wykonał a cappella dwa utwory z recitalu „Kocham i nienawidzę”, pozostawiając publiczność z jeszcze jednym dowodem na to, że warto realizować nawet najbardziej nieoczywiste marzenia.
Tekst: dr Emil Sowiński
